piątek, 23 grudnia 2016

419. Choinka z kart bibliotecznych w bibliotece uniwersyteckiej

Choinka składa się z 21 obręczy z drutu, 150 m żyłki wędkarskiej, 1600 spinaczy i 1600 kart katalogowych. Całość ma ok. 3,5 metra wysokości. Inspirację do jej stworzenia stanowiły wycofywane z obiegu karty katalogowe Bibliotek Głównych Akademii Rolniczo-Technicznej oraz Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie. Karty zostały podświetlone od środka. Dzieło stworzyli pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej. Da się, da się!

piątek, 16 grudnia 2016

418. 6 km za Olsztynem

Późne lato, wczesna jesień i zima. Dziś trzy odsłony dawnych Kielar.
Jezioro Kielarskie to niewielki akwen o powierzchni 49 ha, który ma płaskie, niedostępne brzegi zajęte przez bagniska i trzęsawiska, co uniemożliwia kąpiel. Po drugiej stronie brzegu rozciąga się rezerwat przyrody Las Warmiński, nieopodal znajduje się leśniczówka Zazdrość, a ok. 6 km na północ Olsztyn, wielkie miasto, w którym podobno żyje się idealnie, a ludzie mają niewiele problemów.


Jezioro Kielarskie było częścią nieistniejącej już warmińskiej miejscowości Kielary. Majątek powstały w XIV w. umiejscowiony był między wsiami Ruś i Bartążek. Pierwszym jego właścicielem był Jan Kielarski stąd nazwa wsi i jeziora. W późniejszych czasach majątkiem zarządzali różni właściciele, a ostatnie dane dotyczą rodziny Erdmann dobra te stały się ich własnością w XIX w. Znakiem tych chwil są kamienny pomnik oraz, coraz mniej widoczne, zabudowania dawnego folwarku.
Ścieżka przyrodniczo-leśna rozpoczyna się w pobliżu osiedla Jaroty, sypialnianej dzielnicy Olsztyna. Dalej wiedzie przez las i kończy się na polanie leśnej nad jeziorem Kielarskim. Po drodze mijamy Zazdrość to osada leśna z leśniczówką. Nazwa, jak informują miejscowi, została utworzona od makabrycznego wydarzenia. Kiedyś przedwojenny myśliwy zastrzelił tu z zazdrości swoją żonę, którą podejrzewał o zdradę. 
Rozpoczynając wędrówkę właśnie od ceglanego domu leśniczego z Zazdrości, możemy zobaczyć miejsce spoczynku 20 żołnierzy armii niemieckiej oraz 43 żołnierzy armii rosyjskiej, poległych 28 sierpnia 1914 roku oraz plantację choinek pod liniami wysokiego napięcia. W Polsce jest 15 miejscowości o tej intrygującej nazwie.

czwartek, 8 grudnia 2016

417. Okolice Olsztyna / Frączki, Derc, Krokowo

Do 1945 wieś nosiła nazwę Fleming. Po wojnie utworzono nazwę Frączki pochodzącą od imienia Franciszek. Wieś została lokowana na prawie chełmińskim przez biskupa Jana Stryprocka 14 maja 1358 r. We wsi neogotycki kościół konsekrowany w 1873 roku, cztery kapliczki warmińskie oraz pierwotny układ wsi – tak zwana ulicówka – o zwartej zabudowie, z niewielkimi podwórkami, często zabudowanymi w czworobok. 
Obok kościoła ku czci św. Marii Magdaleny we Frączkach znajduje się zabytkowy cmentarz.
Łubinowe krowy, łubinowe mleko, a może krowy nie lubią łubinu? Niżej strażacki bocian i kapliczka w Dercu.
Derc to wieś z oknem na świat, przystankiem PKS-u, lubię takie, z luksferami, kryte eternitem, remizą strażacką, kaplicą przerobioną ze zlewni mleka oraz budynkami po dawnej karczmie. Do tego mieszkańcy postarali się o drewniane tabliczki, które informują nas o dziejach wsi.
A na piaszczystych terenach żwirowni rosną piękne rozchodniki ostre.
Z Krokowa do Jezioran jest kilka kilometrów. Szedłem tą trasą nieraz. Tu widać, że  natura wygrywa z zabudowaniami i ludźmi. Ogólnie okolice Jezioran to piękny, pagórkowaty teren, z obłymi polami, wąskimi, polnymi drogami i przydrożnymi kapliczkami, które chowają się w polach lub koronach drzew. Z tej trasy jest wspaniały widok na dół. A na dole lasy, domy, rzędy drzew i jeziora. Jest też Świętą Góra określana jako miejsce kultu religijnego Prusów, gdzie niegdyś znajdować się miała pogańska świątynia. Według legend stał tam następnie zamek obronny, który na skutek zepsucia i rozwiązłości jego mieszkańców zapadł się pod ziemię. Na wzniesieniu, z którego roztacza się rozległy widok na okolicę, zachowały się dawne wały i rowy. I jak tu nie kochać Warmii.
Z opowieści rodzinnych pamiętam, że we wtorki moja babcia jeździła do Jezioran po naftę do lampy, przy okazji kupowała kawę zbożową, zapałki i sprzedawała u kuśnierza krecie futerka, które pieczołowicie obrabiał dziadek. Czasami jeździła też na targ do Lidzbarka Warmińskiego, do którego docierał pociąg. Dziś po tym środku transportu nie zostało już nic. Pisałem o tym kilka lat temu, polecam uwadze.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...